Kategoria: Rekrutacja i social media

  • Jak bezboleśnie wprowadzać zmianę? Recenzja „Switch”

    Jak skompletowanie 8 stempli promocyjnych na 10 stemplowej ulotce może być łatwiejsze? Jak zmienić podejście do sprzątania? Jak wpłynąć zachowanie klientów? Czemu auto-manipulacja przynosi efekty? Na te i więcej pytań odpowiada książka “Switch”, która wciągnęła mnie od pierwszych akapitów! Bracia Heath sprawdzają, dlaczego ludziom często trudno jest zmienić swoje zachowanie oraz jak, rozumiejąc działanie umysłu, […]

    READ MORE
  • „Ja nie mam kompetencji do niczego” – Jesteś pewna?

    Ania Bak kompetencje przyklady

    „Poczułam, że nie mam kompetencji do niczego. I to było przytłaczające”. To słowa mojej przyjaciółki, kobiety, która mnie inspiruje i której odwagę podziwiam.

    READ MORE
  • Podręcznik lidera, Jocko Willink

    Leadership Strategy and Tactics – Field Manual Wtórując autorowi: to nie książka, to podręcznik. Dobrze spisane kompendium doświadczeń byłego oficera marynarki wojennej, który w precyzyjny sposób przekłada sytuacje z frontu na kontekst organizacji.

    READ MORE
  • Jak napisać CV?

    Szukasz pracy? Chcesz zmienić branżę? Potrzebny Ci dokument, o który proszą w załączniku, ponieważ, a nie ma opcji wklejenia linku do LinkedIn?

    Artykuł Jak napisać CV? pochodzi z serwisu Twoja marka w social media.

    READ MORE
  • Zarządzanie kryzysowe w jednoosobowej działalności gospodarczej

    Przechodzimy właśnie ważny test. Test na współpracę, na odpowiedzialność, na planowanie przyszłości, ale przede wszystkim test na funkcjonowanie w kryzysie. Kryzysie, którego jeszcze nie znamy, bo jego powód wciąż jest poza naszą kontrolą. Jeden wirus – SARS-CoV-2, którego średnica cząsteczki wynosi 60-140 nm sieje spustoszenie na całym świecie i nie wiemy, kiedy odpuści. Giełda notuje niesłychane spadki, a sklepowe półki świecą pustkami, pomimo zapewnień, że żywności nie zabraknie. Sytuacja jest niestabilna. Zamknięte są galerie handlowe, firmy przechodzą na pracę zdalną w 100%, pomimo, że jeszcze niedawno twierdziły, że u nich się nie da.

    Widzimy wysyp narzędzi do pracy online, do prowadzenia webinarów, propozycje warsztatów z zarządzania kryzysowego i rozwoju osobistego. Ludzie, którzy dwa lata temu zrobili jeden live na Facebooku stają się ekspertami od szkoleń internetowych i e-learningu. I nie powinno nas to dziwić – ludzie chcą przetrwać.

    Ucierpi wiele branż. Branża turystyczna, eventowa, szkoleniowa – myślę, że one jako pierwsze odczuły skutki koronawirusa. To, na co chcę zwrócić uwagę, to że w tych branżach, a szczególnie w branży szkoleniowej, ogromną część stanowią freelancerzy i osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. I to właśnie dla tych najmniejszych obecna sytuacja oznacza chleb, a dla niektórych z nich to nawet być albo nie być.

    GUS oszacował liczbę osób fizycznych, które prowadzą pozarolniczą działalność gospodarczą i nie zatrudniają pracowników na podstawie stosunku pracy, czyli samozatrudnionych.Na koniec 2018 roku było ich około 1,3 mln osób. Jestem przekonana, że obecnie jest ich dużo więcej.

    Co z nami?

    Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą. Dwóch klientów wstrzymało rekrutacje, bo najzwyczajniej nie mają teraz do tego: głowy, pieniędzy, warunków, ludzi. Warsztaty otwarte odwołałam, ze względów bezpieczeństwa. Takich, jak ja jest wielu.

    Pracę zdalną mamy w małym paluszku, bo pracujemy tak od wielu lat. Znamy narzędzia, bo z nich korzystamy. To, czego dziś się uczymy, to zarządzania sobą w kryzysie i planowania: jak przetrwać.

    Pamiętacie hierarchię potrzeb, czyli piramidę Abrahama Maslowa? Przedstawił on najważniejsze dla człowieka potrzeby – od tych najbardziej podstawowych (wynikających z naszych funkcji życiowych), aż po te wyższego poziomu, związane z naszym rozwojem. To, co trzeba tu podkreślić to to, że potrzeby wyższego poziomu aktywizują się dopiero po zaspokojeniu tych podstawowych, pierwotnych.

    Nie oszukujmy się, pandemia koronawirusa budzi lęk przed tym, co już się dzieje i co jeszcze może nadejść. Ludzie, którzy przymusowo zostają w domu nie do końca mają teraz ochotę inwestować w warsztaty online, żeby rozwijać swoje umiejętności i kompetencje, kiedy w ich głowie pojawiają się obawy, czy za te 14 dni (albo i dłużej) będą mieli do czego wrócić i co włożyć do garnka. To tak nie działa. I nawet jeśli te obawy są mocno na wyrost, a z całej sytuacji wyjdziemy obronną ręką (oby), to i tak nasza potrzeba bezpieczeństwa została mocno nadszarpnięta. Musimy więc mieć świadomość, że być może przez kilka tygodni nikt nie skorzysta z naszych usług, bo ludzie zaczną ustalać sobie priorytety, a one będą zupełnie inne.

    Co zrobić?

    Tak, sytuacja jest trudna, ale najgorsze, co możemy zrobić to zacząć panikować, albo nie robić nic i czekać na rozwój sytuacji. Przygotowałam dla Was listę czynności, którą robię też ja, żeby jak najbardziej zminimalizować skutki tego, co właśnie przeżywamy.

    1. Realnie oceń swój budżet i możliwości finansowe. Michał Szafrański, który prowadzi bloga jakoszczedzacpieniadze.pl (polecam), uczy nas jak zabezpieczać się finansowo przed takimi sytuacjami, jak teraz. Policz, jakie masz koszty miesięczne. Weź pod uwagę wszystkie opłaty, raty kredytów i inne zobowiązania. Do tego zakupy i inne niezbędne wydatki. Następnie zlicz swoje oszczędności – czy masz poduszkę bezpieczeństwa? Przez jaki czas pozwolą Ci na normalne funkcjonowanie? Być może przez kilka tygodni, a może nawet miesięcy, nie będziesz osiągać dochodu, albo Twoje dochody będą niższe, niż dotychczas. Rząd pracuje nad rozwiązaniami dla przedsiębiorców, mówi się o ułatwieniach w opłatach ZUS, o wakacjach kredytowych, czy też o niskooprocentowanych pożyczkach. Dopóki jednak nie wejdzie to oficjalnie w życie, nie można się na tym opierać.
    2. Przeanalizuj swoje zlecenia. Czy klienci je odwołali, czy tylko przenieśli termin? Jeśli to drugie, to jesteś we względnie dobrej sytuacji – płatność po prostu przesunie się w czasie, ale w końcu nadejdzie.
    3. Jeśli jednak wszystko zostało odwołane, a Ty nie masz w perspektywie niczego nowego – możesz rozważyć opcję zawieszenia działalności gospodarczej na ten trudny czas. Zanim jednak to zrobisz, postaraj się znaleźć inne rozwiązanie.
    4. Zastanów się, czy możesz przenieść swoje usługi do online i w jaki sposób to zrobić. Jeśli oferujesz usługę, która jest ważna niezależnie od sytuacji – to może być dla Ciebie rozwiązanie. Jest w tej chwili wiele nawet bezpłatnych narzędzi, których wystarczy się nauczyć.
    5. Pomyśl o rozszerzeniu swoich usług. Postaw się w sytuacji Twoich klientów – czego Ty potrzebował(a)byś w takiej sytuacji? Co się stanie, jak największe niebezpieczeństwo minie? Jakiego produktu, szkolenia byś oczekiwał(a)? Może to jest coś, co możesz zaoferować? A może od pół roku chciałeś/aś wprowadzić do swojej oferty jakieś nowy kurs, ale nie miałeś/aś czasu, żeby go przygotować? To jest ten moment, wykorzystaj go.
    6. Zastanów się, czy są jakieś inne źródła, z których możesz dorobić. Ja, oprócz tego, że rekrutuję i prowadzę szkolenia, to uwielbiam ozdabiać rzeczy techniką decoupage i robić łapacze snów. Może Ty też robisz coś, co będziesz mógł/mogła sprzedać?
    7. Daj się poznać innym online. Pamiętaj, że kiedy wszystko wróci do normalności i znów pojawi się zainteresowanie Twoimi usługami, to w podobnej sytuacji do Twojej będzie dużo ludzi i firm. Konkurencja może być jeszcze większa, niż teraz. Wykorzystaj ten czas, żeby pokazać ludziom, czym się zajmujesz i co robisz. Pokaż, że jesteś w tym ekspertem. Publikuj artykuły na LinkedIn, czy też na swoim blogu.
    8. Nie traktuj tego proszę, jak koniec świata, albo koniec Twojej firmy. Potraktuj to, jak ważną lekcję życiową i biznesową. Nie jesteś w tej sytuacji sam/a, są nas miliony. Rozmawiaj o tym, co się dzieje ze swoimi dziećmi, z bliskimi. Spędzajcie ten czas razem i dbajcie o swoje więzi. Dbajcie także wzajemnie o swoje bezpieczeństwo – żeby nie przysparzać sobie dodatkowych problemów w postaci zakażenia. Dbajcie o siebie nawzajem, bo (choć mam nadzieję, że tak się nie stanie) trudny czas może jeszcze trochę potrwać, a wtedy wsparcie najbliższych może okazać się bezcenne.

    Jeśli chcecie porozmawiać o swoich wątpliwościach, albo po prostu przybić piątkę, bo macie tak samo – śmiało 🙂 Wiecie, gdzie mnie znaleźć online 🙂

    READ MORE
  • Rekrutacja w czasach koronawirusa

    Zanim zaczniemy:

    Masz prawo się bać, niepokoić i działać zapobiegawczo.
    To naturalne, że dbamy o zdrowie swoje i najbliższych.

    READ MORE
  • Profil na LinkedIn zamiast CV? – czyli kandydacie, zrób to dobrze!

    Regularnie, średnio raz na miesiąc, przechodzi przez polski Internet fala rozmów na temat CV. Z jednej strony czytamy opinie i porady osób zajmujących się rekrutacją, a z drugiej głos zabierają kandydaci.

    Jakie powinno być?
    Co powinno zawierać?
    Ile stron ma mieć?
    Jak zrobić, żeby się wyróżnić?
    I w końcu – a weźcie przestańcie mi mówić, jak ono ma wyglądać. Wyślę Wam link do mojego profilu na LinkedIn i już!

    Obecnie te dwa ostatnie głosy słyszę najczęściej. I aż chciałabym ładnie napisać, że CV jest teraz odmieniane przez wszystkie przypadki, ale właśnie zdałam sobie sprawę, że ma ono zawsze taką samą formę, więc trochę psuje mi to koncepcję. Na szczęście, „Polacy nie gęsi…” – swój życiorys mają 🙂

    Mogłoby się wydawać, że przymiotnik „niestandardowy” potrafi stworzyć duet idealny z CV.
    Tylko co to właściwie oznacza?

    Myślę, że powinniśmy zacząć od tego, że każdy może mieć inną definicję „niestandardu”, a więc jest to pojęcie względne. Dodatkowo, nie bez znaczenia jest też to, co ze sobą porównujemy.

    I tak np., jeśli weźmiemy pod uwagę formę CV, to standardowe może być w wersji papierowej, a niestandardowe w wersji elektronicznej (choć zastanawiam się, czy w obecnej rzeczywistości nie jest odwrotnie:) ). W innym przypadku standardem i klasyką będzie CV tekstowe, czarnobiałe, natomiast kolorowe, pełne grafiki będzie czymś, co wyróżni je spośród innych. Idąc jeszcze dalej, jeśli otrzymamy video CV, to znów będzie wyjątkowe w porównaniu do wersji pisanej. Takie przykłady można mnożyć, ale właśnie one pokazują nam, jak ważny jest punkt odniesienia.

    Czy warto się wyróżniać?

    Pamiętaj, że wszystko, co wychodzi od Ciebie jest Twoją wizytówką – życiorys także. Możesz więc potraktować go jako narzędzie wspierające (lub nie) Twoją markę osobistą. Jeśli aplikujesz na stanowisko, w którym kreatywność ma znaczenie – niestandardowe CV może być połową sukcesu, bo już w tym momencie pokazujesz swoje umiejętności, zmysł estetyki, czy pomysłowość. Jeśli jednak szukasz pracy jako analityk, czy księgowy (zapomnijmy na chwilę o kreatywnej księgowości:) ) – spokojnie możesz stworzyć klasyczne, tekstowe CV. Przyznam, że dla mnie, jako rekrutera, ważniejsza jest jego czytelność i bezbłędność, aniżeli oprawa graficzna.

    Profil na LinkedIn zamiast CV

    Żyjemy mocno osadzeni w świecie online, a media społecznościowe są naszą codziennością. Naturalne więc staje się też to, że zawarte tam informacje o nas są dużo bardziej aktualne, niż te w lekko zakurzonym już CV. W związku z tym kandydaci coraz częściej rezygnują z wysłania tradycyjnego życiorysu na rzecz linku do ich profilu na LinkedIn, czy strony internetowej. Podnoszą przy tym argument, że jeśli rekruterowi zależy na nich, jako na pracowniku, to na ten profil, czy stronę wejdą i się z nią zapoznają. I co tu dużo mówić, mają rację 🙂 Co więcej, ostatnio tak nawet zrobiłam. Dostałam od kandydata adres jego strony internetowej i z ogromną ciekawością kliknęłam na link. Co się okazało? Zamiast informacji o potencjalnym pracowniku, dowiedziałam się, że jestem jedna na milion i wylosowałam właśnie iPhona 666 i tylko jedno kliknięcie dzieli mnie od zarobienia pierwszego miliona 🙂

    Decydując się więc na taką formę aplikowania trzeba znać też jej ograniczenia i mieć pewność, że robimy to dobrze. Nie chcę Ci mówić, czy taka forma jest dobra, czy zła. Ale chcę zwiększyć Twoją świadomość i pokazać Ci jej plusy i minusy. Decyzję pozostawiam Tobie.

    Dlaczego warto?

    Nie ma co ukrywać, że jest to niezwykle wygodna opcja.
    Poniżej wybrane korzyści:

    1. Oszczędność czasu – zaprojektowanie i napisanie CV trochę trwa. Przesłanie gotowego profilu lub strony internetowej jest oczywistą oszczędnością czasu dla kandydata.
    2. Pełna gotowość – jeśli zobaczycie ofertę Waszego życia, w ciągu kilku sekund jesteście w stanie przedstawić się rekruterowi.
    3. Sprawdzenie firmy pod względem niestandardowych rozwiązań – jeśli jesteś wizjonerem, który ma wiele nieoczywistych pomysłów, to skorzystanie z takiej formy aplikowania może być formą sprawdzenia firmy pod kątem otwartości na zmiany
    4. Możesz zamieścić dużo więcej informacji, niż w standardowym CV. Jeśli stworzysz swoją stronę internetową, to oprócz informacji na temat Twojego doświadczenia, możesz dodać od razu swoje portfolio, przykładowe prace, opisy zrealizowanych projektów, czy też odnośniki do artykułów i publikacji, których jesteś autorem.
    5. Mniejsze ryzyko kłamstwa – tak, niestety wciąż dostaję CV, w których kandydaci kłamią. Mówi się, że papier przyjmie wszystko. Media społecznościowe też, ale internet nie zapomina 🙂 Publicznie dostępny profil może zobaczyć każdy – nasz były pracodawca też. Jeśli podkoloryzujemy zakres naszych obowiązków – dużo łatwiej może się to wydać.

    A gdzie jest haczyk?

    Cóż, niestety i w tym przypadku istnieje druga strona, która może przynieść zupełnie inny skutek, niż zamierzaliśmy. Przygotowałam więc dla Ciebie ściągę, co może pójść nie tak i jak się przed tym ochronić.

    • Źle uzupełniony profil – to najczęstszy problem, z jakim się spotykam przy takich formach aplikowania. Zastanów się, co napisał(a)byś w swoim CV? A teraz otwórz swój profil na LinkedIn i sprawdź, czy jest tam to zawarte. Rekruterzy zwracają w życiorysach dużą uwagę na sekcje: cele zawodowe i profil zawodowy. Czy masz to opisane także na LinkedIn? A teraz zerknij na umiejętności. W CV, oprócz znajomości narzędzi i odbytych kursów, wpiszesz zapewne umiejętności miękkie. Czy na LinkedIn zaznaczyłeś fakt, że jesteś skrupulatny i potrafisz pracować w stresie? A co z Twoimi zainteresowaniami? No właśnie… 🙂

      Protip: Czy wiesz, że możesz wygenerować CV bezpośrednio z Twojego LinkedIna? Wchodzisz na swoje konto —> klikasz „Więcej” —> „Zapisz jako PDF”. Teraz sprawdź, czy czegoś brakuje. Dodatkowo, jeśli rekruter jednak poprosi Cię o przesłanie CV – będziesz miał je już gotowe.

    • Profil niepubliczny lub niedziałająca strona – czy wiesz, że na LinkedIn istnieją ustawienia widoczności profilu dla innych osób? Jeśli Twoje konto ustawione jest jako prywatne, osoby niezarejestrowane na LinkedIn (a także niezalogowane) nie zobaczą Twojego profilu.

      Protip: skorzystaj ze swojej przeglądarki i uruchom ją w trybie incognito. Następnie w wyszukiwarce wpisz: LinkedIn i swoje imię i nazwisko. Odszukaj w wynikach swój profil i na niego wejdź. W ten sposób zobaczysz, jak widzą go niezalogowani użytkownicy. Nie wszyscy rekruterzy muszą mieć tam konto, podobnie jak managerowie, czy inne osoby decyzyjne w procesie rekrutacji.

    • Podobnie jest ze stroną www. Zadbaj, żeby była ona dostępna dla użytkownika. Sprawdź, czy ma wszystkie certyfikaty bezpieczeństwa – sam wiesz, że jeśli pojawia Ci się komunikat ostrzegający, że strona jest z niepotwierdzonego źródła, klikasz w nią niechętnie, prawda?
    • Tym razem to profil jest Twoją wizytówką. W CV zapewne nie napiszesz negatywnych rzeczy o swoim byłym pracodawcy ani nie skrytykujesz w emocjach innego użytkownika. Podając link do swojego profilu na LinkedIn, pamiętaj, że Twój przyszły pracodawca może zapoznać się także z Twoją aktywnością tam.
    • Może być to utrudnienie dla rekrutera – ważne, żeby mieć tego świadomość. I nie chodzi o to, że rekruterowi się nie chce. CV w wersji papierowej, czy elektronicznej są łatwiejsze do archiwizowania i odnalezienia. Rekruter może stworzyć foldery, do których łatwo później trafi. Link do profilu łatwiej jest zgubić. Problem wydaje się być dużo mniejszy, jeśli to rekruter odzywa się do Ciebie pierwszy lub jeśli w rekrutacji bierze udział tylko kilku kandydatów. W przypadku rekrutacji, w której jest ponad 100 zgłoszeń, dużo trudniej operować linkami.
    • Klauzula o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych. Jeśli wysłałeś/aś kiedyś swój profil na LinkedIn zamiast CV, być może i tak rekruter poprosił Cię o wysłanie tradycyjnego życiorysu, albo chociaż maila z klauzulą o zgodzie na przetwarzanie Twoich danych w procesie rekrutacji. Tak naprawdę to taka zgoda wcale nie jest potrzebna, bo i tak musimy działać w ramach prawa. Art. 22[1] Kodeksu Pracy jasno określa, jakich danych może zażądać pracodawca od osoby ubiegającej się o zatrudnienie.Trudności jednak zaczynają się wtedy, kiedy rekrutację prowadzi firma zewnętrzna, która pracodawcą nie jest albo w danej rekrutacji nie będą miały zastosowania przepisy KP, bo współpraca będzie na zasadach B2B. Wtedy najczęściej firmy proszą o wpisanie takiej klauzuli. Dodatkowo, zamieszczając ją, możesz wyrazić zgodę także na udział w przyszłych rekrutacjach. Dzięki temu rekruter będzie mógł wrócić do Ciebie także przy kolejnych projektach.
    • Niektóre firmy (szczególne te duże) używają ATS. Są to systemy, które pomagają rekruterowi zarządzać procesem rekrutacji. O skanowaniu CV za pomocą ATS nagrałam już film: https://www.youtube.com/watch?v=_Jyr2IQsO3Q
      Wysyłając plik, trafia on bezpośrednio do ATS. Jeśli wysyłasz link do profilu – rekruter może wprowadzić Twoje dane do systemu ręcznie. Oczywiście trwa to dłużej.

    Jak widzisz, są plusy i minusy związane z wysyłaniem adresu Twojego profilu w mediach społecznościowych zamiast CV. Jako rekruter, jestem otwarta na nowe formy aplikowania, jednak nie ukrywam, że jednocześnie jestem fanką tradycyjnych CV. Chociażby dlatego, żeby ćwiczyć umiejętność tworzenia formalnych dokumentów.

    Udostępnienie profilu na LinkedIn jest oczywiście wygodną opcją, ale warto zadbać, żeby jednocześnie było też opcją efektywną.

    READ MORE
  • Java – tools for IT Recruiters

    Masz opis stanowiska, widzisz Spring, JBoss, Maven i myślisz “dzizzz”, what??? Może nawet nie wiesz, jak to się wymawia i mówi Ci to tyle co méishénme, czyli nic. Za chwilę dzwonisz do kandydata, trochę się denerwujesz, bo przecież może zadać jakieś pytania, w których czujesz się swobodnie….

    READ MORE
  • Dlaczego warto znać siebie i jak to pomaga w rekrutacji?

    Gdybym miała podać jedną rzecz, która najbardziej pomaga w rekrutacji, byłaby to właśnie znajomość siebie. Jeśli znasz siebie, wiele decyzji i odpowiedzi staje się łatwiejszych i szybciej pojawia się w Twojej głowie.

    READ MORE
  • Niezbędne etapy każdego procesu rekrutacji

    Jak wspomniałam w zeszłym tygodniu, jestem zwolenniczką standaryzowania procesu rekrutacji. Pozwala nam to zadbać o candidate experience, zwiększyć trafność podczas selekcji kandydatów, sprawnie zarządzać pracą w dużym zespole i zauważać istotne trendy widoczne w raportach z naszej działalności.

    READ MORE