Szedł sobie Endriu ulicą i patrzył z wyższością na wszystko wokół. Był przecież Kapłanem Hajeru, więc dana mu była moc i władza nad wszystkim żywym zasobem. Spojrzy na takiego bladawca i ciach, wypad z firmy; skinie dłonią łaskawie i ciach, jesteś przyjęty; mrugnie okiem do swojego pomagiera Hajerbepa i masz przerąbane w papierach, że hej.

Czytaj dalej na dariuszuzycki.com

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.